Perełki z Avonu

Witajcie!

Marka Avon jest mi dobrze znana jeszcze za czasów szkoły, a właściwie towarzyszy mi od końca podstawówki poprzez gimnazjum i szkołę średnią. I choć już dawno jestem po studiach, tak i dziś chętnie sięgam po parę produktów tej marki, które moim zdaniem są produktami ponadczasowymi. Przekonują mnie swoją jakością i ceną. Mimo upływu lat, chętnie do nich wracam i nawet szata graficzna się nie zmieniła. Pewnie też macie swoje perełki z Avonu, bo kto nie zna kultowych kulek brązujących czy nie kojarzy zapachu Celebre w szatni szkolnej? :-) Ciekawe jest to, że mimo upływu lat te produkty nadal istnieją w katalogu i cieszą się dużym zainteresowaniem. Potwierdza to też moje przekonanie, że są one po prostu ponadczasowe i kultowe. W branży kosmetycznej wiele się zmienia, są wprowadzane nowe produkty na miejsce starych, także i szta graficzna ulega ciągłym zmianom, aby przykuć uwagę konsumenta. W avonie jednak jakby się czas zatrzymał, za co cenię sobie tę markę. Mam sentyment do tej marki, bo przecież kiedyś to był luksus. Poniżej przedstawię Wam produkty, które mogłabym o każdej porze dnia i nocy zamówić i każdemu polecić, bo po prostu przekonują mnie swoją jakością. Piszcie w komentarzach jakie są Wasze perełki z Avonu.


Pierwszym produktem są kuleczki brązujące z Avonu. To już moje drugie opakowanie. Kuleczki te są bardzo wydajne. Sam odcień brązu jest bardzo przyjazny dla buzi, bo daje efekt tzw. muśnięcia słońcem. Z sentymentem powracam do zdjęć licealnych, szczególnie do zdjęcia z pierwszego dowodu, bo na tym zdjęciu te kulki brązujące pięknie się prezentują. Pudełeczko zawiera parę kolorków tych kuleczek od jasnych poprzez ciemne brązy, a wymieszane razem dają piękny efekt na kościach policzkowych. Tonacja kuleczek jest wprawdzie ciepła, ale nie jest to tzw. rudy, ciepły kolor. W drogerii czy perfumerii nie jest łatwo znaleźć taką tonację. Do tego ich trwałość przez cały dzień sprawia, że to ulubieniec od lat i pozostanie ze mną na długo w kosmetyczce. Polecam wszystkim, kto szuka brązera.

Kolejnym produktem, który mi towarzyszy od lat to maseczka błotna z minerałami z Morza Martwego z Avonu. Czyli ta kultowa maseczka w szarej szacie graficznej. Mimo upływu lat design się nie zmienił. Posiadam cerę mieszaną i uważam, że ta maseczka spisuje się świetnie. Nie wysusza skóry, oczyszcza cerę i niweluje zaskórniki. Stosuje ją raz na tydzień, dwa. Używam jej naprzemiennie z maseczkami z Ziaji. 

Kto przypomina sobie zapach Celebre w szatni szkolnej? Mam wrażanie, jakby to było dziś, a to już tyle czasu minęło i zapach nadal znajduje się w katalogu. Celebre to zapach owocowy i przyjemny dla nosa i nie jest aż tak intensyny. Nie mam swojego ulubionego zapachu ale jeśli miałabym się spontanicznie na jakiś zapach zdecydować, byłaby to właśnie Celebre! W jednym z ostatnich zużyć mogłyście zobaczyć spray do ciała z tej serii. Uważam, że zapach trzyma się na skórze na tyle, ile powinien. Nawet na drugi dzień powieszone ubrania w szafie pachną właśnie Celebrą.

Kolejnym produktem za niewielka cene są błyszczyki z Avonu z serii ultra glazewear. Posiadam ten błyszczyk w odcieniu tickled pink. Kolor ten określiłabym jako przygaszony róż, który pasuje do codziennego makijażu. Lubię te błyszczyki za wykończenie, komfort noszenia, trwałość, efekt i ich niewielką cenę, bo w promocji można je dostać już za 9,99 PLN.  Uważam, że mogę je na równi stawiac z błyszczykami z L'oreala. Momi zdaniem te z Avonu są nawet lepsze, bo nałożone na usta, dają efekt takiego lakieru, cieńka warstewka produktu, która jest niewyczuwalna na ustach. Dodatkowo nie sklejają ust i długo utrzymują się na nich. Dla mnie trwałość bez zarzutu. Kupiłabym z pewnością ponownie.

Ostatnim kultowym produktem jest kredka do oczu. Z drogerii przetestowałam już wiele kredek ale nie znalazłam lepszej aniżeli ta z Avonu. Mowa tu o wysuwanej kredce o konsystencji półżelowej. Obecnie nie mam dostępu do Avonu, ale gdybym tylko miała, od razu zamówiłabym ją. Czerń jest faktycznie głeboka czernią. Nie osypuje się i nie rozmazuje się. Ponadto ze względu na konsystencje jest przyjemna w użyciu, bo nie jest ani za ostra ani za tępa. I za to sobie ją głównie cenię. Miło tę kredkę wspominam i do tej pory nie znalazłam nic lepszego w drogerii. 


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu!

Jakie są Wasze perełki z Avonu?

Do następnego!
Monwa:-) :*

13 komentarzy:

  1. Serie Planet Spa znam i lubię :-) mam też kilka ulubionych zapachów perfum

    OdpowiedzUsuń
  2. Serie Planet Spa znam i lubię :-) mam też kilka ulubionych zapachów perfum

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapach Celebre to chyba najlepszy klasyk z avonowego katalogu :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Średnio lubie kosmetyki Avon:/ obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dawno nie miałam nic z avonu. Ale kiedyś często używałam tak maski blotnej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tej serii Planet Spa miałam peeling i był średniakowy ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Te kredki bardzo mi pasowały, szczególnie granatowa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Celebre to również zapach moich lat szkolnych. Teraz interesuje się głównie zapachami od Avon oraz niezawodnymi żelami pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń
  9. ta maska jest genialna, bardzo ją lubię ;)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam że Celebre to były pierwsze "perfumy" które dostałam, czasem z czystego sentymentu lubię do nich wracać :) A kuleczki brązujące to już klasyk <3
    Obserwuję i zapraszam do mnie ! :)
    http://goldshinebeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam matowe pomadki z Avonu i jak dla mnie są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę zerknąć do katalogu AVON, bo dawno stamtąd nic nie kupowałam. :)

    Pozdrawiam
    Birginsen

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 monwapl , Blogger